International Dark-Sky Association uznała niewielką wyspę Sark, położoną 80 kilometrów od wybrzeży Anglii na Kanale La Manche, za pierwszą wyspę ciemnego nieba. Na jej terenie nie ma dużych miast, a według danych z 2008 roku zamieszkiwana jest przez około 600 mieszkańców. Zachowaniu jakości ciemnego nieba na Sarku sprzyjają dodatkowo zakazy poruszania się samochodami oraz używania helikopterów.

 

Zanieczyszczenie sztucznym światłem, jak wiadomo, jest zjawiskiem powszechnym. Szczególnie zauważalne jest ono w Stanach Zjednoczonych i Europie. Według IDA dwie trzecie Amerykanów nie widzi już Drogi Mlecznej, a 99% ludności USA mieszka na obszarach, które naukowcy uważają za rozświetlone.

Jednak na świecie poczyniono już wiele kroków w kierunku zachowania naturalnej ciemności nocy. Flagstaff w Arizone to przykład pierwszego obszaru uznanego przez IDA w 2001 roku za obszar ciemnego nieba. Nocne niebo w Flagstaff jest pełne gwiazd widocznych gołym okiem, co oczywiście stanowi największy skarb dla astronomów, którzy dzisiaj nie byliby w stanie odkryć np. Plutona, tak jak to miało miejsce w 1930 roku dzięki naturalnej ciemności nieba.

Natomiast miejscowość Borrego Springs w Kalifornii jest przykładem innej inicjatywy, w której celem było zmniejszenie już istniejącego zanieczyszczenia światłem i ochrona nocnego nieba. Rezultat zdobył uznanie  IDA i jest dowodem na to, że nawet tereny już oświetlone można dostosować zarówno do potrzeb astronomów, jak i samych mieszkańców.

Lista takich miejsc w świecie jest coraz dłuższa, a obecnie dopisano do niej wyspę Sark. Było to jednak dosyć proste, ponieważ jak donosi BBC, na wyspie nie ma praktycznie oświetlenia dróg publicznych, a transport lądowy jest wręcz znikomy. Tak czy inaczej wyspa może się okazać prawdziwym rajem dla miłośników astronomii z Anglii czy Francji, bo Droga Mleczna rozciąga się tam od horyzontu po horyzont.

JJ Social Slider