Coraz bardziej drażniący staje się problem przydrożnych reklam diodowych, które oślepiają i rozpraszają kierowców, co może prowadzić do poważnych wypadków drogowych. Temat ten zaczął być regularnie poruszany przez prasę. I tak nasuwają się nam 2 artykuły Gazety Wyborczej z okręgu katowickiego z lutego i marca tego roku oraz sondaż przeprowadzony wśród internautów na temat, czy diodowe reklamy w pobliżu dróg powinny być zakazane.

Pierwszy z artykułów pt. „Diodowa reklama oślepia kierowców”, który ukazał się 2 lutego 2011 r., został spowodowany pojawieniem się nowej świecącej reklamy w Zabrzu. Jak informuje Gazeta, oślepiająca i rozpraszająca uwagę kierowców tablica została zainstalowana przez Zabrzańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej na budynku przy ul. Goethego. Na przemian wyświetlane są na niej komercyjne reklamy i informacje o funkcjonowaniu ZPEC.

Niezadowoleni z nowego olbrzymiego ekranu kierowcy zwracają uwagę, iż światło bijące z telebimu po zmierzchu może być niebezpieczne. Gazeta Wyborcza Katowice przytoczyła wypowiedź jednego z czytelników, który podkreśla, że diodowa reklama znajduje się przy jednej z głównych ulic miasta. „Z jednej strony jest wyjazd pogotowia ratunkowego, z drugiej dworzec autobusowy. Trzeba bardzo uważać na pieszych, którzy spieszą się na autobusy. Migotliwe światło, które bije po oczach, na pewno w tym nie pomaga”. To nie jest odosobniona opinia. Prof. Katarzyna Popiołek z Uniwersytetu Śląskiego także twierdzi, iż oślepiające reklamy są niebezpieczne, gdyż odwracają uwagę kierowców od tego, co się dzieje na drodze. Według prof. Popiołek „automatycznie zaczynamy śledzić to, co się dzieje na ekranie, bo w ten sposób zaspokajamy naturalny odruch poznawczy. Przez chwilę to dzieje się poza naszą kontrolą”.

Zabrzańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej po otrzymaniu wielu skarg kierowców na ekran postanowiło zmniejszyć natężenie światła oraz wyłączać ekran o godz. 22.

Najgorsze jest to, iż nie można zakazać montowania takich oślepiających reklam, ponieważ drogowcy mają wpływ jedynie na oznakowanie i instalacje ustawione przy drodze tylko w obrębie tzw. pasa drogowego. Natomiast świecące ekrany przeważnie umieszczane są w większej odległości od drogi, często na prywatnych posesjach. Musiałyby być opracowane specjalne przepisy regulujące ustawianie reklamowych telebimów, bez których drogowcy są bezradni.

Natomiast w artykule z 21 marca 2011 r. pt. „Reklama oślepia kierowców wjeżdżających na krajówkę” opisano, jak bardzo diodowy ekran umieszczony przy wyjeździe z parkingu czeladzkiego M1 utrudnia kierowcom wyjazd na DK86. Jeden z czytelników wspomina, jak ledwo uszedł z życiem z niebezpiecznej sytuacji spowodowanej oślepieniem przez telebim.   Jak informuje Gazeta, kierowcom „przeszkadza nie tylko wielkość nośnika (52 m kw.!), ale przede wszystkim usytuowanie go na wprost wyjazdu z parkingu, tuż przed skrętem na ruchliwą DK 86. Ekran najbardziej we znaki daje się, gdy na nośniku zmieniają się reklamy. Wówczas diody nie tylko jaskrawo świecą, lecz także migają”.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydała pozwolenie na montaż ekranu, gdyż jego umiejscowienie spełnia wszystkie warunki. Z tego powodu nie może wymusić na właścicielu usunięcia billboardu. Również przedstawicielka hotelu, na którego terenie stoi nośnik, rozkłada ręce w tej sprawie, ponieważ diodowy ekran należy do kogoś innego.

Po zgłoszeniu problemu właścicielowi oślepiającego telebimu, ten zapewnił, że postara się przyciemnić ekran, aby już nie raził kierowców w oczy.

 

Na koniec warto zobaczyć wyniki sondażu przeprowadzonego w serwisie internetowym Gazety Wyborczej, który jasno wyraża zdanie kierowców.

Na pytanie: Czy diodowe reklamy w pobliżu dróg powinny być zakazane?
93%  ankietowanych odpowiedziało Tak (371), 6%  Nie (24), a 1% - Nie mam zdania (6).

Liczba oddanych głosów: 401

 
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

JJ Social Slider